Czy badania dla biznesu są nauką? Zgadzam się z Inieto – nie są. To w zasadzie oczywiste dla wielu stwierdzenie, na pewnym poziomie rozważań przestaje być tak bardzo klarowne. Co to znaczy bowiem, że pewien zespół działań (gromadzenie danych, ich analiza, generowanie wniosków, tworzenie raportu z badań etc.) uznajemy za naukę a inny nie?
Ktoś, kiedyś powiedział, że antropologia nie jest nauką normalną. Oznacza to, że w obrębie naszej dziedziny wiedzy funkcjonuje przynajmniej kilka równorzędnych paradygmatów. Każdy z nich wyznacza nieco inny standard metody naukowej, a co za tym idzie wyznacza własne kryteria, według których działania są nazywane i oceniane. Wieloparadygamtyczność nie stanowi jednak odpowiedzi na moje pytanie; ono sięga głębiej i dotyczy pewnego consensusu jaki istnieje wśród antropologów, w zakresie odmowy pewnym działaniom prawa do “naukowości”.
Etnografia w biznesie
Myślę, że należałoby zacząć od wyjaśnienia sobie pewnej kwestii, otóż nie chodzi tutaj tylko o badania dla korporacji, lecz również dla organizacji rządowych i pozarządowych, a także różnego rodzaju instytucji, również dla grup nieformalnych. W tym sensie badania marketingowe są zaledwie jedną z wielu możliwości, gdyż w grę wchodzą również takie badania jak User-Centered Innovation, Design ethnography czy Community Development. Etnografia jest rozumiana w takich badaniach jako metoda gromadzenia bogatych i różnorodnych danych. Zadaniem badacza jest sproblematyzowanie pytań zleceniodawcy tak, aby uzyskać pytania badawcze; przeprowadzenie badań; usystematyzowanie/interpretacja danych empirycznych; stworzenie raportu, w którym wnioski z badań zostaną przetłumaczone na język klienta.
Czy osoba bez odpowiedniego przygotowania może zrobić dobrą etnografię? Myślę, że nie. Bez odpowiednich umiejętności, wiedzy, wrażliwości (zdolność problematyzowania i kwestionowania oczywistych elementów codzienności) badania mogą ponieść fiasko:
Być może nie chodzi tutaj o tworzenie nowych teorii średniego bądź “wysokiego” zasięgu, jednak wiedza z zakresu nauk społecznych i humanistycznych wydaje się niezbędna do tego, aby nadać sens danym empirycznym. Zadaniem badacza jest przeprowadzenie rzetelnych badań i dokonanie pogłębionej analizy. Fakt, że w rzeczywistości taki badacz ma mniej czasu niż badacz akademicki, badania nie zawsze są rzetelne, analiza bywa zaledwie powierzchniowa/powierzchowna, a ostatecznym kryterium powodzenia badań jest zadowolenie zleceniodawcy (więcej na ten temat w poście Etnografia w biznesie). Należy jednak pamiętać, że to problem, który wykracza poza tę konkretną kategorię badań i jest powszechny również w kontekście badań uniwersyteckich (np. prace licencjackie i magisterskie).
Badania społecznie zaangażowane
Inna kwestia to badania interwencyjne, badania w działaniu, etnografia animacyjna – to perspektywy, które funkcjonują również w środowisku akademickim. Tutaj badania i działania są częścią tego samego procesu, celem takich badań jest zmiana społeczna. Badaczom, którzy wybierają tę drogę często przypina się etykietę aktywistów (patrz Naukowiec vs Aktywista… a może 2 w1 ), nie uznaje się ich działań za część procesu naukowego. Co prawda nie jestem jeszcze specjalistką w tym zakresie; wiele z tego, o czym piszę to zaledwie intuicje, uważam jednak, że słowo “naukowość” jest elementem walki dyskursywnej, gdzie stawką jest uznanie (przetrwanie?) w środowisku akademickim. W tym sensie zgadzam się ze wszystkim o czym napisał Filip Wróblewski. Więcej na ten temat również w poście: Badania interwencyjne i reforma uniwersytetów.