Rozdwojenie jaźni

Od października 2009 r. równolegle prowadzę dwa fakultety: Antropologię stosowaną oraz Etnograficzne badania rynku. Na blogu antropologia za_stosowana nigdy jednak nie poruszałam kwestii związanych z wykorzystaniem antropologii w badaniach marketingowych. Muszę przyznać, że nie jest to efekt jakieś świadomej decyzji, lecz pewnej wewnętrznej intuicji, że te dwa fakultety dotyczą dwóch zupełnie odmiennych wizji antropologicznej praktyki, których nie należy ze sobą mieszać. I co ciekawe (a może jednak podejrzane) w zależności od fakultetu przyjmuję odmienną postawę wobec wielu istotnych kwestii. I tak, w antropologii stosowanej opowiadam się raczej za teorią krytyczną i paradygmatem uczestnictwa, podczas gdy w ramach etnograficznych badań rynku wykorzystuję perspektywę postpozytywistyczną, czasem przechodząc w stronę konstruktywizmu.

Zarówno w jednym jak i w drugim przypadku kapitał symboliczny dyscypliny wydaje się niewystarczający, aby móc z niego swobodnie korzystać w konkretnych projektach; przy czym (przynajmniej z mojej perspektywy) jego brak jest bardziej niebezpieczny dla antropologii społecznie zaangażowanej (szczególnie, gdy wkład antropologa nie kończy się na sporządzeniu raportu). W przypadku badań rynku wystarczy zazwyczaj znajomość odpowiednich technik przypisanych etnografii (np. obserwacji uczestniczącej, wywiadu swobodnego, analizy fotografii etc.). Brak czasu na pogłębione analizy danych, konieczność wyciągania z nich użytecznych dla zleceniodawcy informacji, w końcu sama tematyka badań (np. stosowanie kostki toaletowej) sprawiają, że trudno tutaj znaleźć „wspólny język” z antropologią akademicką. Zresztą takie poszukiwania to raczej zbędny wysiłek. Choć nieco inaczej wygląda to w przypadku badań semiotycznych wykorzystywanych w marketingu.

W końcu kwestia fundamentalna dla antropologii zastosowanej: etyka. Czym innym wydaje się działanie na rzecz dyskryminowanej mniejszości, czym innym realizacja zlecenia, w ramach którego zarówno badacz, jak i badani otrzymują odpowiednie wynagrodzenie za uczestnictwo w projekcie. Przy czym, zarówno pierwsze, jak i drugie mogą być jednocześnie uznane za etyczne lub nieetyczne, w zależności od perspektywy, jaką przyjmiemy. Dlatego przy omawianiu etyki na zajęciach z antropologii stosowanej zajmowaliśmy się innymi problemami niż te, które zostały poruszone na etnograficznych badaniach rynku. Czy tak powinno być? Kwestią etyki zajmę się w osobnym poście.

Tekst Magdaleny Baran uświadomił mi, że  pisząc o antropologii zastosowanej w Polsce, nie powinnam pomijać kwestii antropologii w biznesie, czy w marketingu. Obawiam się jednak, że efektem takiego połączenia będą „shizofreniczne” posty.

Advertisements

Informacje o Katarzyna Wala

Jestem antropolożką, animatorką kultury, badaczką jakościową i trenerką. Obecnie piszę rozprawę doktorską z zakresu etnografii sensorycznej (UWr.). Od 2009 r. współtworzę projekt Fonosfera - antropologia zmysłów; zajmuję się również badaniami marketingowymi.
Ten wpis został opublikowany w kategorii antropologia stosowana, antropologia zaangażowana, etyka, metodologia badań, polska antropologia, projekty i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s