Neutralność – zaangażowanie – etyka

Fragment artykułu Nie-etyczna antropologia – etyczne antropologie, który ukaże się w tomie „Podmiot moralny. Podmiot poznawczy. Moralność i poznanie w teorii i praktyce nauk humanistycznych”.


Benet Flyvbjerg w pracy Making social science matter: Why social inquiry fails and haw it can succeed again [2001] odwołuje się do taksonomii Arystotelesa opartej na episteme (wiedzy teoretycznej)1, techne (wiedzy pragmatycznej i zależnej od kontekstu praktycznej racjonalności)2, oraz phroneis (praktycznego i zależnego od kontekstu rozważania o wartościach)3. Znaczenie arystotelesowskiego episteme jest zbliżone do codziennego użycia terminu teoria; natomiast techne nie jest zastosowaniem episteme, wyrasta natomiast ze swoich własnych źródeł płynących z moralnej debaty i wizji idealnego społeczeństwa [Greenwood, Levin 2009: 88]. Phronesis pociąga za sobą tworzenie „nowej przestrzeni dla zbiorowej refleksji, przeciwstawianie i integracje wielu systemów wiedzy, połączenie ogólnego i szczegółowego poprzez działanie i analizę oraz zbiorowy projekt zarówno celów, jak i działań zorientowanych na ich osiągnięcie” [Ibidem: 89]. Phronesis zawiera w sobie egalitarne zaangażowanie w systemy wiedzy i różne doświadczenia. Flyvbjerg wskazuje, iż we współczesnej nauce wciąż dominują pozytywistyczne struktury oraz episteme [2001]. Inne formy wytwarzania wiedzy odbiera się jako odejście od metody naukowej na rzecz „aktywizmu”. Przez skrajnych interpretatywistów badacze przyjmujący techne lub phronesis są uważani za epistemologicznie naiwnych. Davydd J. Geenwood i Morten Levin piszą:

[twierdzi się – przyp. K.W.], że nie rozumiemy, iż niemożliwe jest zaangażowanie się w każde działanie na bazie jakiegokolwiek rodzaju badań społecznych, ponieważ cała wiedza jest uwarunkowana i pozycyjna – co jest ostateczną formą samousprawiedliwiającej się bierności. Operacyjne założenia w naukach społecznych są takie, że wielka doniosłość i zaangażowanie automatycznie pociągają za sobą utratę wiarygodności naukowej albo utratę odwagi w starciu z ziejącą otchłanią niekończącej się subiektywności [2009: 91-92].

W tym miejscu można odwołać się do debaty, jaka miała miejsce na łamach „(op.cit.,)” [2004 – 2006] i jej kontynuacji w ramach wrocławskiej konferencji Kultura profesjonalna etnologów w Polsce [2005]; olsztyńskiej konferencji Zaangażowanie czy izolacja? Współczesne strategie społecznej egzystencji humanistów [2006], oraz krakowskiej konferencji Antropologia zaangażowana (?) [2008]. Moim celem nie jest jednak streszczenie tej dyskusji. Poprzez zestawienie ze sobą dwóch skrajnych stanowisk reprezentowanych przez Monikę Bear i Marcina Brockiego, chciałabym pokazać, iż debata o (nie)zaistnieniu antropologii stosowanej i zaangażowanej w Polsce jest silnie powiązana z problematyką etyczną oraz preferowanym w nauce sposobem wytwarzania wiedzy.

Marcin Brocki w kilku miejscach [sic!] pisze, iż:

(…) traktując antropologię jako obrończynię wolności i równości lub nośnik zmiany społecznej, dostarczycielki argumentów do działań politycznych mających na celu np. demokratyzację i liberalizację społeczeństw Zachodu – popadamy w służbę ideologii. Zasadne wydaje się w tym miejscu pytanie: dlaczego tak mamy działać? Dlaczego cel naukowy ma być wtórny w stosunku do ideologicznego (np. dlaczego zajmowanie się biedą, ma koniecznie pokazać że ideologia neoliberalna jest zła?)? Agnieszka Kościańska pisze, że studia etnologiczne nie są w wystarczającej mierze oparte na duchu krytyki społecznej [2004]. Odnoszę wrażenie, że jest to wypowiedz pasująca bardziej do atmosfery panującej w nauce „krajów demokracji ludowej” w początku lat ’50, a nie współczesności, gdzie przed etnologią stawia się raczej zadanie rozbudzenia wątpliwości a nie namawiania na jedynie słuszne ideologie. Nauka miałaby znów być zaprzęgnięta w służbie ideologii jak za czasów Łysenki? Ten wątek współczesnej etnologii jest na prawdę mało przejrzysty [2006: 67-68; 2007: 177-178; 2008: 166-167].

Zdaniem Brockiego chęć gromadzenia danych pod kątem ich ewentualnej użyteczności w krytyce społecznej, powinna dziwić i niepokoić „nie tylko dlatego, że wygląda na to, że znikła zwyczajna, bezinteresowna ciekawość naukowa, ale przez to, że może zagrozić w dalszej perspektywie wolności wyrażania własny intuicji teoretycznych, które mogą zwyczajnie być bezużyteczne lub wręcz szkodliwe społecznie” [2006: 68-69; 2007: 179; 2008: 167-168]. Brocki pisze:

Antropolog występujący w roli obrońcy odmienności nie jest antropologiem, tylko obywatelem, który wyraża swoje poglądy polityczne, a te nie są składową poznania naukowego. Owszem, poglądy naukowe przeplatają się z poglądami politycznymi, ale nie są z nimi tożsame, co więcej – poglądy naukowe mają tym większą wartość, im silniej są od poglądów politycznych niezależne [2008: 168]

Badacz, który zdecyduje się na zaangażowanie w problemy badanych, może z łatwością stać się narzędziem w rękach osób, którym dobro informatorów nie koniecznie leży na sercu, sam też może stać się „kolonizatorem”, stracić wiarygodność jako naukowiec [zob. Sokolewicz 2005; Brocki 2006, 2007, 2008].

Monika Bear zauważa jednak, że pomimo pewnych podobieństw antropologii zaangażowanej do polskiej szkoły etnografii w okresie socjalizmu, nie chodzi dziś o zatoczenie pełnego koła i powrót do socjalistycznej wersji „etnografii w służbie sprawy” [2006: 81]. Jej zdaniem brak zgody na zaistnienie zaangażowania społecznego i „politycznego” w dyskursie antropologicznym jest uwarunkowane historycznie [2006: 74-83]:

[s]ądzę, że (…) odmienność kontekstów i doświadczeń [w stosunku do antropologii zachodniej – przyp. K.W.] w oczach wielu uwalnia nas od konieczności krytycznej refleksji nad konsekwencjami naszego usytuowania w świecie; nad wartościami, które wyznajemy; celami, które staramy się realizować; strategiami, których używamy; relacjami władzy, w które wszyscy w ten czy inny sposób jesteśmy uwikłani, a więc krytycznej refleksji nad nieuchronnością powyższych politycznych aspektów funkcjonowania wszystkich ludzi, w tym również samych antropologów [ibidem: 79-80].

Taki brak wrażliwości poznawczej Joanna Tokarska-Bakir określiła jako „usterkę formacji intelektualnej” [2004] polskiej antropologii. Zainteresowaniu interpretacją tekstów kulturowych relatywnie rzadko towarzyszy osadzenie ich w społecznym czy politycznym kontekście [Bear 2006: 80]. Projekt antropologii, który najbliższy jest Monice Bear, to połączenie osadzonej w detalu etnograficznym analiza kultury i krytyki społecznej:

(…) leżąca u podstaw tak rozumianej antropologii refleksyjna praktyka badań etnograficznych zachęca do radykalnej reinterpretacji tego, co może i powinno stanowić przedmiot antropologii, metodologię badawczą, a w konsekwencji, kwestionuje arbitralne decyzje dotyczące granic dyscyplin. Pozwala więc włączyć w przestrzeń rozważań antropologicznych wspomniane powyżej polityczne wymiary rzeczywistości społeczno – kulturowych [Bear 2006: 83, za: Červinková 2005: 32].

Dzięki temu, „dominujące perspektywy interpretacyjne zostają wzbogacone o takie wątki i wrażliwości, które czynią z antropologii narzędzie pełniejszego reprezentowania światów, jakie usiłujemy zrozumieć, a sama dyscyplina – o głosy osób, które często z kontekstu antropologicznego są wykluczone” [ibidem: 83]. W ten sposób Bear nawiązuje do powstałej w latach 70. XX w. antropologii krytycznej4, która głosiła konieczność praktycznego i politycznego wykorzystania wiedzy i pracy antropologów w celu aktywnego przeciwdziałania niesprawiedliwości społecznej [Lubaś 2004: 173, 175; Górny 2007:149].

Nancy Scheper-Hughes w artykule The Primacy of the Ethical. Propositions for a Militant Anthropology stworzyła rozróżnienie pomiędzy antropologiem-widzem (Marcin Brocki), a antropologiem-świadkiem (Monika Bear). Obserwacja odnosi antropologię do nauki naturalnej (episteme), natomiast bycie świadkiem łączy antropologię z filozofią moralną [1995: 419]. Scheper-Hughes pisze:

Obserwacja (antropolog, jako „nieustraszony widz”), jest pasywnym aktem, który umieszcza antropologa na zewnątrz badanych wydarzeń, czyniąc z niego „neutralne” i „obiektywne” (niezaangażowane) oko. Bycie świadkiem witnessing (gdzie antropolog – companhiera, jest aktywnym głosem), umieszcza badacza w środku wydarzeń, jako odpowiedzialną, refleksyjną moralnie zaangażowaną istotę, która „staje po czyjejś stronie” i potrafi osądzić [ibidem].

Kirsten Hastrup wskazuje, że aspiracje dyscypliny do obiektywnej, historycznej naukowości, z krytyką imperializmu włącznie, nie zgadzają się z tym, co pociąga za sobą antropologiczna praktyka badania innych przez zaangażowany kontakt [2008: 16]. Zawsze wtedy, gdy pojawia się propozycja praktycznego wykorzystania wiedzy antropologicznej, pojawiają się pytania ze strony badaczy-obserwatorów, którzy kwestionują wartość poznawczą działań badaczy zaangażowanych (zdaniem tych pierwszych działanie zaprzecza wytwarzaniu wartościowej wiedzy – episteme). Podkreśla się tutaj, że antropolog, który opowiada się po któreś ze stron przestaje być wiarygodny, gdyż reprezentuje tylko jeden punkt widzenia. Poza tym walka z „niesprawiedliwością społeczną”, „nierównością” i „wyzyskiem”, w imię „sprawiedliwości społecznej” implikuje istnienie jakiegoś wzorcowego społeczeństwa, w którym panują idealne relacje, a to przekonanie powinno budzić podejrzliwość również antropologów zaangażowanych w zmiany społeczne – bo kto i na jakich zasadach określa czym owa „sprawiedliwość społeczna” jest? Takie badania-działania mogą kojarzyć się (i wielu kojarzą się) z inżynierią społeczną. Z drugiej strony nauka, w ramach której zgrabne teorie stanowią wartość samą w sobie, może budzić wątpliwości etyczne. Wiedza, którą wytwarzają naukowcy może pomóc w rozwiązaniu wielu problemów społecznych, jednak naukowcy często rezygnują z zaangażowania, wybierając bezpieczną pozycję niezaangażowanego, akademickiego badacza.

Problemy etyczne uzależnione są od paradygmatu, który przyjmujemy jako „podstawowy system przekonań kierujący badaczem” [Guba, Lincoln 1994: 105]. Zarówno zaangażowanie, jak i jego brak są wyrazem pewnej etycznej i politycznej pozycji badacza wobec nauki i świata. Dlatego problemy etyczne – a także kwestia (nie)zaangażowania – nauk społecznych muszą być rozpatrywane na poziomie światopoglądu poszczególnych naukowców.

Przypisy:

1Episteme skupia się na kontemplacyjnych sposobach zdobywania wiedzy, której celem jest zrozumienie odwiecznych i niezmiennych procesów zachodzących w świecie. Istnieje wiele źródeł episteme – spekulatywne, analityczne, logiczne i oparte na doświadczeniu – ale nacisk jest położony zawsze na odwieczne prawdy, a nie na ich materializację w konkretnych kontekstach. Episteme jest wysoce samodzielna, bo jest ulokowana głównie w obrębie dyskursów teoretycznych. Greenwood, Levin piszą: „chociaż episteme nie jest zawierającą się w sobie aktywnością, jest nakierowana na usunięcie tak wielu konkretnych, empirycznych odniesień, jak to tylko możliwe, po to, aby osiągnąć stan ogólnej prawdy” [2009: 88].

2Techne powstała z epistemologii poetyckiej Arystotelesa. Jest to forma wiedzy, która jest z natury zorientowana na działanie i także z natury produktywna. Techne angażuje się w analizę tego, co powinno się zrobić, aby zwiększyć ludzkie szczęście. Celem techne jest zastosowanie technicznej wiedzy i umiejętności zgodnie z pragmatyczną, instrumentalną racjonalnością [Flyvbjerg 2001: 56]. Rozwój techne pociąga za sobą tworzenie świadomego celu, tworzenie idei lepszych projektów życia, które powiększą ludzkie szczęście [Greenwood, Levin 2009: 88]

3Phronesis jest mniej znaną ideą. Została zdefiniowana przez Arystotelesa jako wewnętrznie spójne rozumienie, które radzi sobie ze wszystkimi możliwymi szczegółowymi danymi. Phronesis jest najlepiej rozumiana jako projekt działania poprzez wspólne konstruowanie wiedzy wraz z uprawomocnionymi uczestnikami w skomplikowanej sytuacji [Greenwood, Levin 2009: 89]. Źródłami phronesis są wspólne obszary rozwoju wiedzy, w których wiedza profesjonalnych badaczy jest łączona z lokalną wiedzą uczestników w definiowaniu postawionego problemu. Wspólnie projektują oni i stosują badania, co pozwala na zrozumienie danego problemu. Osoby zaangażowane w badania projektują wspólnie działania, które mają zmienić sytuację na lepszą. Pomagają również przeprowadzić ewaluację tego, co zostało zrobione. Jeśli uczestnicy badań nie będą zadowoleni z ich wyników, to cały proces należy powtórzyć, aż do uzyskania satysfakcjonujących wszystkie strony rezultatów (ten ideał realizują m.in. badania typu Action Research, Participatory Action Research, Action Anthropology).

4Joe L. Kincheloe i Peter McLaren definiują krytycznego badacza jako tego, który próbuje używać swej pracy jako formy społecznej krytyki i akceptuje konkretne podstawowe założenia: że wszelka myśl jest zapośredniczona przez społecznie i historyczne kształtowane stosunki władzy; że fakty nie mogą być nigdy oderwane od dziedziny wartości lub pewnych inklinacji ideologicznych; że związek pomiędzy pojęciem a przedmiotem oraz pomiędzy znaczącym a znaczonym nigdy nie jest stały i niezmienny, a często nawet jest zapośredniczony przez relacje społeczne właściwe kapitalistycznemu systemowi produkcji i konsumpcji; że język jest kwestią podstawową w formowaniu subiektywności (na poziomie uświadomionym i nieuświadomionym); że pewne grupy w społeczeństwie są uprzywilejowane względem innych i choć przyczyny tego uprzywilejowania mogą się znacznie różnić, opresja charakteryzująca współczesne społeczeństwa jest najsilniej reprodukowana wtedy, gdy sami nieuprzywilejowani akceptują swój status jako naturalny, niezbędny i nieunikniony; że ucisk ma niejedno oblicze i że skupienie się na jednym z nich kosztem innych (np. ucisk klasowy versus etniczny) pomija związki między nimi; wreszcie, że praktyki badawcze głównego nurtu stają się na ogół, choć najczęściej bezwiednie, narzędziami reprodukcji systemu klasowego, rasowego, i genderowego [2009: 432-433]

Reklamy

Informacje o Katarzyna Wala

Jestem antropolożką, animatorką kultury, badaczką jakościową i trenerką. Obecnie piszę rozprawę doktorską z zakresu etnografii sensorycznej (UWr.). Od 2009 r. współtworzę projekt Fonosfera - antropologia zmysłów; zajmuję się również badaniami marketingowymi.
Ten wpis został opublikowany w kategorii action anthropology, animacja kultury, antropologia stosowana, antropologia zaangażowana, badania interwencyjne, badania jakościowe, collaboration, etnografia, etyka, historia antropologii, humbugizacja antropologii, materiały do zajęć, metodologia badań, polska antropologia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Neutralność – zaangażowanie – etyka

  1. Filip Wróblewski pisze:

    Świetnie, że pojawił się nowy tekst, bo już zaczynałem się martwić, że umarło… a tu miła niespodzianka.

    Jeśli można spytać: kiedy ukarze się cały tekst i przez kogo wydany, bo jestem rzeczy ogromnie ciekaw?

    Będąc w środku niemal niekończącej się dyskusji, zwrócę uwagę na kilka zagadnień, może kontrapunktów:
    a) Dużo cytatów, wiele stanowisk, plejada gwiazd, a ja się zastanawiam gdzie w tym wszystkim jest Kasia Wala i jej doświadczenie, które chyba najwymowniej mogłoby przemówić „za” lub „w imieniu”.
    b) Mówiąc o zaangażowaniu, antropologii krytycznej, zaaferowaniu sprawą, byciu z ludźmi, przemawianiu w ich imieniu, czyli opowiadając się po jakże konkretnej stronie barykady prowadzi się do odcięcia szeregu możliwości działania, stąd pytanie odnośnie obrania za wzór stanowiska Nancy Scheper-Hughes mówiącego o antropologii, która „staje po czyjejś stronie i potrafi osądzić”. Co jeśli źle osądzi?
    c) Powyższe prowadzi do refleksji innego rodzaju, otóż, mam niejasne wrażenie, opowiadanie się po stronie zaaferowania, tak jak zostało przedstawione, zgrabnie pomija kwestię odpowiedzialności (ujmując wszystkie jej wymiary). Co z tym zrobić? Czy może mówić mniej totalistycznie, o pewnych płaszczyznach czy wymiarach dopraszających się zawieszenia zdystansowania, ale przy jego zachowaniu gdzie indziej?
    d) Odwołując się do tradycji hermeneutycznej gdzie istnieje zależność między rozumieniem i wyjaśnianiem, należy wskazać, iż prezentowane w komentowanym poście (fragmencie artykułu) stanowisko zmierza bardziej ku rozumieniu. Cóż zatem zrobić z zasadniczą ambicją działalności naukowej jaką jest wyjaśnianie?

  2. Jak zwykle masz sporo racji – daj mi troche czasu na odp. Pozdrawiam:)

  3. Pingback: Odpowiedz na komentarz « antropologia za_stosowana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s